Wszystko zaczęło się od jednej szuflady.
Był sobie facet, który miał tę specyficzną cechę — nie potrafił wyrzucić niczego, co "może kiedyś się przyda". Śrubka bez gwintu? Zostaje. Adapter do urządzenia, którego już nie ma? Zostaje. Kawałek plastiku o nieznanym przeznaczeniu? Zostaje, bo "a nuż".
Problem w tym, że szuflada w końcu się skończyła. Potem druga. Potem cała szafka.
Zamiast pójść po rozum do głowy, kupił drukarkę 3D. Bo skoro i tak kombinuje każdego dnia, jak coś zorganizować, przymocować, dopasować albo naprawić — czemu nie robić tego porządnie? I tak powstały pierwsze pierdolety: rzeczy zaprojektowane po to, żeby rozwiązać problem, który 90% ludzi nawet nie zauważyło, że ma.
Oczywiście nie działał w pojedynkę. Tuż obok, z niezmienną cierpliwością i jeszcze większym sceptycyzmem, stoi jego partnerka, która przy każdej nowej przesyłce filamentu, każdym kolejnym wydruku i każdym "a to na co?" ma tylko jedno pytanie:
👧🏻 Po co ci to?
Pytanie, na które nigdy nie było dobrej odpowiedzi. Ale zawsze była jedna, wystarczająca:
🥸 Bo można.
Z czasem drukarka nie nadążała, szuflada z gotowymi wydrukami też się zapełniła, a znajomi zaczęli pytać "a możesz mi coś takiego wydrukować?". Tak pierdolety.pl przestały być prywatną obsesją, a stały się miejscem, gdzie każdy może znaleźć swój własny, kompletnie niepotrzebny, ale w gruncie rzeczy genialny gadżet.
Nadal nie wyrzucamy śrubek bez gwintu. I partnerka nadal pyta "po co ci to?". Ale przynajmniej mamy teraz do czego je przykręcić.
Po co? Bo można.